your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

lapsus lapsus napisał(a) o W imię... (7)

Fil m kameralny, wręcz ascetyczny, a jednocześnie bogaty wizualnie. Lubię filmy o polskiej wsi, a tutaj pokazana ona jak rzadko pięknie. Pięknie i surowo. Oprócz Chyry świetne aktorstwo Kościukiewicza, Ostałowskiej i tego blondasa, co to grał w "jesteś bogiem". Ale prawdziwy cymesik to chłopcy , grający podopiecznych ogniska - tworzą autentyczny klimat filmu. Aktorzy zawodowi dopasowują się swą grą do naturszczyków. Film faluje, ale jest to celowy zabieg reżyserki, która świadomie miesza sposoby opowiadania. Niestety - kopniakiem w pysk jest końcówka, która zabija psychologiczny wydźwięk filmu. Ale piątkę stawiam i tak. Szumowską ponosi nie po raz pierwszy. Najbardziej podobało mi się to wiejskie lato i słońce.

.

Może końcówka wpisuje się w "świadome mieszanie sposobów opowiadania", a nie że ją poniosło. Czy babka już nie ma prawa spieprzyć swojego filmu pewną ręką jak prawdziwy artysta, tylko trzeba ją tłumaczyć jakimś PMS? :P

.

Nie wiem co to PMS. Czy to coś podobnego do LGBT?

.

Bardziej do WTF.

.

To nie wiem

.

Mnie np ta procesja teledysk to bardzo , bardzo

.

Aktorstwo Chyry na bardzo wysokim poziomie (docenione zresztą w Gdyni). Kościukiewicz wypada dla mnie słabiej, jest niemal sztywny. Trudno mi zrozumieć fenomen wzajemnych relacji między granymi przez nich protagonistami, nie czuję między nimi chemii niemal do końca filmu. Jeśli za końcówkę uważasz spełnienie seksualne między nimi, to w mojej opinii wypada ono topornie niczym kopniak w pysk. Może tak ma być - przecież rzeczywistość ich związku jest niemal równie toporna. Jeśli jednak za zakończenie uznać scenę z seminarium duchownego, to ma ona w sobie pewien szczególny urok bliższy nurtowi LGTB. Chociaż HGW.

.

Dla mnie Kosciukiewicz ok, na szczęście film nie zamęcza widza homoseksualną chemią, nie dostrzegłem tam toporności jakiejś strasznej oprócz zakończenia w seminarium.Ale każdemu jego topór na drogę.

.

Wszystko OK, ale związków homoseksualnych bez chemii i topornych scen gejowskiego seksu było już w nurcie LGTB od cholery.

.

Czytaliście?http://wyborcza.pl/1,95892,14656341,Obejrzalem_w_kinie_polski_film_i_wyszedlem_zgrzytajac.html

.

Tak, straszny pasztet. Ja rozumiem, ze takie bzdety mozna poczytać na blogach, ale w GW? Kiedyś czytałem to nic.

.

W sumie to prawda, tyle że banalna (nie zgadzam się tylko w kwestii Erratum). Za film Małgorzaty "Małgośki" Szumowskiej się nawet nie zabieram (może kiedyś w tv), bo nie spodziewam się po nim niczego dobrego. Kiedyś myślałem, że po prostu mi ta reżyserka nie leży, słowem, że to moja wina, problem mojej percepcji, ale po bezlitosnym i trafnie punktującym tekście Jakuba Sochy wróciłem do myślenia, że filmy Szumowskiej to po prostu jedna wielka blaga.

.

Wiesz co, tak pojechać po "Sztuczkach" np.

.

Sztuczki są nudne jak flaki z olejem :)

.

a bo ty tylko sex&drugs;&violence;, zero poezji, tylko rozszarpane flaki bez oleju (chyba że kąpiel w rozgrzanym oleju), jeszcze się typ po "Wymyku" przejechał

.

"Zmruż oczy" mi się bardzo podobały, "Sztuczki" na początku też, póki film nie zmienił się w relację z chodu na 40 km.
A "Wymyk" ma świetny pomysł, ale faktem jest, że jest niedopracowany.

.

Wróciłem z dalekiej podróży... Będę odpowiadał za siebie, chociaż z boku słyszę podpowiedzi na temat tego, co napisał czytelnik, który skrytykował głównie dziurawe scenariusze. O filmie "W imię" akurat się nie wypowiem, ponieważ jeszcze go nie oglądałem. W pewnym stopniu zgadzam się, że polscy autorzy odstąpili od odpowiadania historii w klasyczny sposób. Coraz częściej widoczne są w polskim kinie maniery, a może inaczej - wzorce narracyjne zaczerpnięte z Zachodu. Tylko nie mam w tej chwili w głowie konkretnych przykładów - wybaczcie - ciężki dzień miałem. Może powinienem w tym momencie komentarz sobie darować. Jest nowocześnie w każdym razie. Pewnie członkowstwo w tej całej UE zrobiło swoje. Społeczeństwa są mocno wymieszane, zmieniają się obyczaje, poglądy etc. Chcę w każdym razie powiedzieć, że kino rosyjskie nie zmienia się prawie w ogóle w swojej stylistyce, czeskie tak samo, (duńskie też), a nasze jednak cały czas jakby poszukuje stylu. Co do enigmatycznego podpowiadacza. Uważa on, że "przeciętny widz" uderzył w stronę scenariuszy, a zupełnie zapomniał, że błędy tkwią w systemie państwa polskiego... Adiutant stwierdził również, że przykład z pracującymi przy autostradzie robotnikami był, delikatnie mówiąc, niefortunny.

***

Jeszcze nie tak dawno, natknąłem się na taki tekst: http://tygodnik.onet.pl/kultura/filmiki/4ljkx

Czy się zdezaktualizował? Oceńcie sami...

.

Dziennikarskiego śledztwa nie prowadzę, ale żywo interesuję się polskim kinem; czytam, słucham opinii, rozmawiam z ludźmi różnego pokolenia. Szukam prawdy, która, jak pisał Oscar Wilde, jest bardzo skomplikowaną rzeczą. Tylko dlatego zostawiam ten materiał w tym miejscu, nie oceniam go...
http://www.youtube.com/watch?v=bVbbP7zBP3E

.

Do artykułu z tygodnika. Trochę się zmieniło, ale to chyba kwestia ilości filmów i okrzepnięcia systemu finansowania.
Jednak warto się przyjrzeć temu, co tam zostało napisane o publiczności.
"Nie mam dobrego zdania o polskiej publiczności, jej guście i smaku. Jest, oczywiście, masa i margines, a ten margines jest naprawdę wspaniały i nie taki znowu skromny. To ludzie żywo zainteresowani kulturą, jeżdżący na festiwal Romana Gutka do Wrocławia lub do Zwierzyńca. A reszta? Je, śpi, kupuje "Fakt""
Celem polskiego kina jest przecież dotarcie do tej tabloidowej publiczności, która wbrew stereotypowi potrafi docenić dobrą rozrywkę. Jeżeli filmowcy nie spróbują na nią oddziaływać (i na jej gusta), to polskie kino będzie wciąż bardziej dla twórców niż publiczności.

.

Zwróciłem uwagę na przytoczony przez Ciebie wątek.

Nie chcę deprecjonować niczyich dokonań. Przyglądam się kondycji polskiego kina. Jestem zainteresowany śledzeniem losów rodzimej kinematografii, chociaż wiem, że niczego z tego nie będę miał. Nie przemawia przeze mnie knucie intryg. Nie przede mną będą rozwijać czerwony dywan. Szulkin ubolewał kiedyś nad likwidacją Zespołów Filmowych. Ja chcę tylko oglądać dobrej jakości filmy, które nie będą narzędziem propagandy.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook